XXIII Bieg Żniński
Bieg w Żninie był oficjalnym przejściem z okresu treningowego do startowego. W tym roku odpuściłem bieganie maratonów i połówek (chodzi mi o pierwszą część sezonu) razem z trenerem doszliśmy do wniosku, że na początku walczymy o życiówki a na jesieni pobiegamy troszkę dłuższe dystanse ;)
Mimo to chciałem ( i tak się stało) dać z siebie maxa. Przed biegiem spotkałem się jeszcze ze znajomymi z klubu (dzięki kochany Traktorku za wsparcie), którzy zauważyli, że jestem przemęczony ale dodali otuchy pomogło :)


Pogoda w tym dniu bardzo dopisywała, było chłodno delikatny deszczyk dla schłodzenia więc grzechem było z tego nie skorzystać więc udało się 10 km przekroczyłem z czasem 39:31 sekund linię mety przekroczyłem z czasem 40:26 :)
Żeby tego było mało po biegu pojechałem na kolejną nockę ;p
Podczas biegu energii dodawały mi produkty Power Bar
XXVIII Bieg im. Tomasza Hopfera
Pod ten konkretny bieg przygotowywałem się całą zimę a 2 tyg szybciej miałem test swoich możliwości podczas biegu w Żninie plan był taki żeby uzyskany rezultat przenieść na trasę z atestem :)Na ten bieg pojechałem już "wyspany" he he śmiać mi się che bo to niby tylko 2 tyg różnicy ale w moim życiu wszystko się zmieniło mianowicie urodziła mi się córeczka :)
Przed biegiem było trzeba obrać technikę jak biec, z tym mam jeszcze problem żeby biec pierwszą część wolniej drugą przyspieszyć ;/
Osobiście zawsze przed startem lubię troszkę pomyśleć i posłuchać dobrej muzyki :) he he taka chwila refleksji i zadumy ;p
Na miejsce dojechaliśmy ok godziny 15:30 znaleźliśmy miejsca parkingowe które były niedaleko startu i przy szatniach więc wszystko sprawie zadziałało, fajnie że organizator wy
Po rozgrzewce ustawiliśmy się na linia startu i każdy wiedział co do niego należy pobiec jak najlepiej dla drużyny plus indywidualny czas, powiem szczerze, że byłem tak spanikowany i stremowany jakby to był mój pierwszy start w zawodach he he też tak czasem macie?
Dodatkowo start się troszkę opóźniał więc uczucie napięcia rosło. Ale w końcu usłyszeliśmy wystrzał startera i ruszyliśmy...
Podczas biegu już na pierwszym kilometrze można było zaobserwować, że trasa jest bardzo dobrze oznaczona 1km to był 1km :) Więc jeszcze bardziej zachęcało do bicia rekordów. Osoby które były na biegu wiedzą, że trasa była lekko pofałdowana i był nawet jeden większy podbieg (długi) śmiać mi się che bo generalnie o tym biegu dowiedzieliśmy się przypadkiem a znalazł go mój kolega z klubu który zareklamował ten bieg jako płaska trasa jak stół he he jednak taka nie była :)
Stąd tak nierówne tępo w moim wykonaniu jeden kilometr szybciej drugi wolniej i tak przez 10 km, bardzo ciężko mi się biega po takich trasach zwłaszcza, że strasznie ciężko wraca mi się do prędkości jaką sobie założyłem, po prostu nie mogę się napędzić ;/ Ale zdaje sobie z tego sprawę, że to jeszcze sporo pracy mnie czeka ;p
Podsumowując bieg bardzo dobrze zorganizowany, jedyne do czego mógłbym się przyczepić to brak ciepłego posiłku po biegu ale za to w pakietach były pyszne drożdżówki owoce i czekolada ;p
Poza tym jestem bardzo zadowolony z organizacji, zabezpieczeni i klimatu jaki tam panował :)
A tak prezentuje się moja nowa życiówka 39:30 !!!
Poprawiłem swój czas o 1 sekundę z zawodów w Żninie :)
Mimo ustalenia nowej życiówki szykuję się już na następne zawody bo wiecie jak to jest z biegaczami zawsze będzie chciał się poprawić choćby o tą jedną sekundę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz