Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Pierwsze kroki..

Pierwsze kroki... czyli jak zacząć żeby się nie zniechęcić i nie zrobić sobie krzywdy...

Wiele osób coraz częściej pyta mnie jak zaczynałem swoją przygodę z bieganiem, zwłaszcza to, że pamiętają jak wyglądałem jeszcze przed rokiem, i też chcieli by zrzucić parę kilo lub poprawić swoją sprawność fizyczną, czasami zdarzają się ludzie którzy trenują już jakieś dyscypliny np. siatkówka, piłka nożna itp dlatego Ci z pewnej strony mają łatwiej (lecz nie koniecznie) przygotować się do swojego pierwszego biegu na 10km. Piszę 10km z tego względu, że jakby nie patrzeć mamy najwięcej takich imprez i wcale nie daleko od swojego domu. Problem zaczyna się z ludźmi którzy nie są w stanie przebiec nawet 1km (może ktoś się zaśmieje i powie jak to można nie przebiec kilometra?! więc mówię, że można i sam tego doświadczyłem), w dużej mierze spowodowane jest to swoją wagą, złym odżywianiem, przemęczeniem itp.
Właśnie do tej grupy osób chciałbym skierować ten post.
Na samym początku zanim wyjdziemy na nasz pierwszy trening musimy sobie uświadomić kilka rzeczy. Po pierwsze warto zrobić sobie jakieś badania kontrolne, być dobrze wypoczętym, i nie próbować biegać zaraz po przysłowiowym obiedzie. Osobiście kiedy zaczynałem miałem ten problem, że u osób które mają większą wagę niż powinni, na początku odradzam bieganie, ktoś może sobie pomyśleć o co mi chodzi?! stronka o bieganiu, post tak samo wiec w czym rzecz? A w tym, że na razie nasze stawy nie są na to gotowe, nie dały by rady na dłużą metę być tak eksploatowane. Dlatego jeżeli chcesz zacząć biegać, warto przed tym zrzucić parę kilo, zapytasz jak? przecież chcę właśnie zacząć biegać, żeby schudnąć a Ty mi każesz nie biegać?! Tak bo ja się na pewno nie podpiszę, bo kontuzje masz jak w banku jak w pierwszych tyg będziesz dawał za ostro czadu. Polecam zacząć od spacerów, stopniowo zwiększając dystans i tępo marszu. Fajną sprawą zwłaszcza, że mamy lato jest przejażdżka rowerem, popływanie w jeziorze. Wszytko po to, żeby rozbudzić nasze uśpione stawy i dać im znak, że chcemy z nich korzystać. Gdy już jakiś czas to porobimy (spacery,rower,rolki), można zacząć próbować biegać, mówię próbować bo mam na myśli Marszobieg (polega to na tym, że przez np. 1min idziemy marszem a następnie przechodzimy do 1min biegu), ten system pozwoli tam łagodnie dojść do godziny ciągłego biegu. Poniżej tabelka z rozpiską:




Może ktoś w tym miejscu pomyśli sobie, po co mam tak długo się z tym męczyć minuta marszu 2 min biegu itd ale powiem, że sam się z tym męczyłem ale przygotowywałem organizm do tego i wyszło mi to bardzo dobrze bo przy końcu tabeli aż się rwałem do te godziny biegu ale wiedziałem, że może i bym był w stanie to przebiec, ba nawet spokojnie ale bałem się o swoje stawy zwłaszcza kolana. Poza tym zwróćcie uwagę ile to czasu zajmuje, przez ten czas można spokojnie stracić nawet 10 kg i o ile przyjemniej będzie biegło się wtedy o ile lżej. Jest to różnica.
Drugą sprawą, nauczy nas to też wytrwałości i systematyczności w dążeniu do celu jaki sobie kiedyś wyznaczyliśmy.
Powodzenia,



Kartka z kalendarza... czyli jak to wszystko się zaczęło

Skąd wzięła się myśl żeby zacząć biegać?!

Witam wszystkich tych którzy chcieli by zacząć biegać, lecz brak im motywacji, chęci może cierpią na chorobę współczesnego świata czyli coraz większy problem z nadwagą, lenistwem oraz brakiem motywacji i chęci do podjęcia walki o swoją sylwetkę, samopoczucie a przede wszystkim o zdrowie. Bo jak to mówią "Sport to zdrowie" święte słowa, tylko ktoś to to wymyślił zapomniał dodać, że trzeba to robić z głową i z pewnym dystansem zwłaszcza jak ktoś ma parę a może sporo za dużo kilogramów.
Może ktoś czytając to pomyśli sobie skąd ten gościu może coś wiedzieć o tym co czuję, o tym że nie jestem w stanie wejść np na 4 piętro bez zadyszki itp itd. O tuż to stąd, że jeszcze nie dawno sam byłem osobą z nadwagą a nawet powoli wchodzącą w otyłość.
Chciałbym podzielić się na początku z wami swoją historią Skąd wzięła się myśl żeby zacząć biegać?! 
Wszystko zaczęło się w czerwcu 2013r. ważyłem wtedy dobre 98kg przy wzroście 178, a 27 lipca miałem wziąć ślub z moją (już) żoną Agnieszką. Zrobiło mi się trochę głupio, że doprowadziłem się do takiego stanu, z własnego lenistwa i głupoty mianowicie objadanie się wieczorami + spore ilości piwka. Chciałem ze sobą coś zrobić, to już był pierwszy krok do sukcesu ;p przekopywałem internet (he he popijając piwko) i szukałem stron o tym jak zgubić kilogramy, myślałem nad jakimś sportem i padło na bieganie, myślałem sobie, że tak będzie najłatwiej i najszybciej (w pewnym stopniu miałem rację ale nie do końca).
Przekopując kolejne strony internetowe, fora i blogi trochę się irytowałem bo większość stron była dla tych którzy już to robią parę lat mają jakieś sukcesy a ja po prostu chciałem schudnąć. Aż pewnego dnia natrafiłem na blog Biegowo i okołobiegowo oraz fanpage Trzymam tempo  (do których z całego serca zachęcam i polecam), postanowiłem napisać do osoby która to prowadzi (mówię sobie co mi tam i tak nie odpiszę, bo pisałem do wielu a On jako jedyny odpisał), śmieszne jest to, że jeszcze tego samego dnia miałem odpowiedz, z konkretnymi wskazówkami co aż mnie zamurowało. Byłem już podbudowany wiedziałem jak zaczynać co robić na początku (o tym wszystkim w następnym poście) tylko brakowało mi jeszcze jednego, impulsu żeby zacząć ;p Powtarzałem sobie z tygodnia na tydzień, że od pon zaczynam tylko nie powiedziałem od którego, aż pewnego razu przekopując internet trafiłem na grafikę na której był tekst:
PAMIĘTASZ JAK MÓWIŁEŚ ZACZNĘ OD PONIEDZIAŁKU? TO DZIŚ!
Po tych prostych słowach coś we mnie wstąpiło, nie potrafię tego opisać, jakiś wewnętrzny głos kazał wstać mi od kompa i iść na trening. Początki przypadały na przełom czerwca i lipca akurat wtedy było bardzooo gorąco :( (wyobraźcie sobie gościa który waży prawię 100kg i biegnie jeszcze w upalny dzień) dlatego na początku starałem biegać późnym wieczorem bądź nad ranem, żeby z nikim się nie mijać, zwłaszcza, że pewnego razu poszła w moją stronę wiązanka od gości których mijałem coś w stylu pacz jak się zasapał, zaraz na zawał padnie ;/ nie były to miłe słowa zwłaszcza dla osoby która postanawia zacząć swoją przemianę i walkę o każdy centymetr przebiegniętego dystansu. Zdałem sobie sprawę, że czasami trzeba odbić się od dna żeby coś osiągnąć, z perspektywy czasu patrzę na to, że może gdyby nie te teksty to zaprzepaścił bym treningi, załamał się i dalej nic nie robił, lecz z natury jestem uparty, zawzięty i walczę o cel jaki sobie postawiłem. Te słowa dały mi takiego kopa, że powiedziałem sobie w myślach, że ten się śmieje kto się śmieje ostatni. Na dzień dzisiejszy 2.07.2014r. ważę 75kg mam za sobą starty w zawodach na 10 km, półmaratonie i dalej biegam :) 

Ps. Zdecydowałem się na utworzenie tego bloga, nie po to żeby mieć setki komentarzy, lajków na facebooku itp itd, tylko po to, żeby ludzie którzy czytają teraz moje wypociny przy butelce piwa (jak ja kiedyś), wiedzieli, że wszystko można osiągnąć ciężko pracą i własnymi chęciami, że bieganie uczy cierpliwości i systematyczności szlifuję charakter i daje dużo radości. 

 Co by nie być mało słownym parę fotek z mojej przemiany - 20kg